Jak wrócić do siebie przez ciało — o rytmie, który wraca

Czy da się żyć jak ośmiornica?

Naprawdę pytam. Mieć wiele macek — jedna w NVC, druga w mediacjach, trzecia w pracy z ciałem, czwarta w głosie, piąta w kręgach wokół tematów tabu — i jednocześnie nie rozciągnąć się do granic wytrzymałości, nie zgubić środka, nie zacząć oddychać cudzym tempem?

Czasem myślę o sobie właśnie tak. Rozgałęziona. Wielowątkowa. A w centrum — ciało.

O mnie

Od 17 lat pracuję jako trenerka — z NVC, w ruchu, w kręgach, z ciałem, z głosem — wciąż się zmieniam. I to właśnie ta wielowątkowość postawiła mnie przed powyższym pytaniem, które zadaję sobie od lat.

I kiedy zaczynam pracę, bardzo łatwo wślizguje się ten znajomy, społecznie nagradzany ton: dociskaj, rozwijaj się, idź dalej, jeszcze głębiej, jeszcze bardziej świadomie, jeszcze bardziej otwarcie.

Nawet rozwój osobisty potrafię (potrafimy?) przekuć w subtelną formę przemocy.

Dlatego tak bardzo zostaje ze mną zdanie od mojego nauczyciela Movement Medicine Davida Mooney: „Nie naciskaj. Nie powstrzymuj.”

Oraz słowa Jeffa Fostera, które wpadły we mnie jak kropla, a rozlały się jak fala:

Nie PRÓBUJ teraz otwierać swojego serca. Byłby to delikatny ruch agresji w kierunku twojego bezpośredniego doświadczenia ciała. Nigdy nie mów zamkniętemu sercu, że musi być bardziej otwarte, będzie się szczelniej zamykać, aby się chronić, czując opór. Serce otwiera się tylko wtedy, gdy panują odpowiednie warunki; twoje wymaganie otwartości zachęca do zamknięcia. To jest najwyższa inteligencja serca. Zamiast tego, pokłoń się sercu w jego obecnym stanie. Jeśli jest zamknięte, pozwól mu być zamkniętym, uczcij jego zamknięcie. Spraw, aby było bezpieczne; bezpieczne nawet, aby czuć się zagrożone. Ufaj, że kiedy serce będzie już gotowe, ani chwili wcześniej, otworzy się jak kwiat w promieniach słońca. Nie ma pośpiechu dla serca. Zaufaj zarówno otwarciu, jak i zamknięciu; ekspansji i skurczowi; jest to sposób oddychania serca; bezpieczeństwo, niebezpieczeństwo, bezpieczeństwo, niebezpieczeństwo, niebezpieczeństwo; piękna kruchość bycia człowiekiem; a wszystko otoczone najdoskonalszą miłością.

— Jeff Foster

A jak porusza się ośmiornica?

Zaczęłam się wtedy zastanawiać, jak właściwie porusza się ośmiornica. Okazuje się, że jej macki nie działają jednocześnie — każda ma własny układ nerwowy, własny rytm skurczu i rozkurczu. Centrum nie rozkazuje. Centrum słucha. I może właśnie o to chodzi — nie o to, żeby wszystkie macki pracowały naraz i na pełnych obrotach, ale żeby każda miała swój moment.

Kiedy przeczytałam słowa Fostera po raz pierwszy, poczułam, że coś się we mnie rozluźnia. Bo ile razy próbowałam być bardziej otwarta, bardziej gotowa, bardziej pogodzona, bardziej „przepracowana”, tak tyle razy moje ciało odpowiadało jeszcze większym zaciskiem.

Dzięki praktykom pracy z ciałem zaczęłam patrzeć na rytm inaczej.

Zacisk — otwarcie. Skurcz — rozkurcz. Wycofanie — ekspansja.

Jak fala oddechu lub niczym przypływ i odpływ, które nie negocjują ze sobą, które nie próbują być tylko jedną fazą.

I zaczęłam się pytać: czy pozwalam sobie być zamknięta, kiedy potrzebuję? Czy daję sobie przestrzeń na to, że czasem nic się nie wyłania — i to też jest część rytmu?

To nie jest tekst o sukcesie. To raczej zaproszenie — dla Ciebie i dla mnie — żeby zauważyć, że rytm wraca. Nawet jeśli go zgubisz. Nawet jeśli przez jakiś czas oddychasz w trybie zadaniowym.

Ciało pamięta. I kiedy przestaję je poganiać, ono zaczyna mówić. Cicho. Ale wyraźnie.

I wtedy — może — urodzi się coś nowego. Tak jak ten blog.

Magdalena Sendor

Zapisz się na newsletter

Znajdziesz w nim dawkę wiedzy, inspiracje jak i wieści o warsztatach.

Magdalena Sendor Szkolenia Coaching
Koszyk
Przewijanie do góry