Pamiętam, jak oglądałam film Pianoforte (2023) Jakuba Piątka — dokument z Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Wyszłam ze spiętymi łydkami, jak po przebiegnięciu kilkunastu kilometrów, ze sztywnością i jednocześnie entuzjazmem w ciele. Polecam Ci gorąco ten film, jeśli chcesz poczuć namiastkę emocji, jakich doświadczają osoby biorące udział w Konkursie. Dzisiejszy wpis będzie o samodyscyplinie. W dość zaskakującym zapewne dla wielu osób obszarze.
Czytając dalej, możesz posłuchać nieklasycznego wykonania muzyki Chopina Ólafura Arnaldsa i Alice Sary Ott. Często słucham tego albumu, gdy pracuję przy komputerze.
Dyscyplina – aktualizacja znaczenia
To rysunek, który dostałam od mojej nastoletniej córki.
Opisuje mój popołudniowy zwyczaj: Zaraz to zrobię… ale najpierw drzemka. I trzymam w tym autodyscyplinę, która śmieszy moich domowników. Jednocześnie staram się ją mieć też w innych obszarach: jak taniec, medytacja czy newsletter (o tak, uczy mnie dyscypliny).

Autorka: Laetitia Renaudin
Wiem, że słowo dyscyplina jest dla niektórych wyzwalaczem złości, oporu, a czasem dotkliwych wspomnień. Od paru lat jednak przeprowadzam aktualizację tego słowa tak, aby mnie wspierało. A wspiera mnie, gdy pamiętam o jej sensie. Pozwala mi postawić granicę, nie gubić celu, cieszyć się efektami wypoczętego ciała i umysłu.
Część z nas ma dużą łatwość w prowadzeniu dyscypliny na przykład w pracy — i właśnie o tym opowiada film Pianoforte, o tej intensywnej, pochłaniającej sile skupienia. A części brakuje dyscypliny w dbaniu o siebie, w regularnym dawaniu sobie relaksu, odpoczynku, przyjemności.
Ile nacisku na efektywność a na troskę o siebie Ty potrzebujesz? Czy znasz swoje proporcje, które przynoszą poczucie płynięcia przez życie z nurtem rzeki — a nie tylko wiosłowania w górę strumienia?
Magdalena Sendor


